| Bł. Mary MacKillop – nadzieją Australijczyków |
|
| Australia |
| Autor: Bogumiła Żongołłowicz |
| Środa, 30.07.2008 13:05 |
|
W czasie Światowych Dni Młodzieży w Australii papież Benedykt XVI modlił się u grobu pierwszej błogosławionej Australijki - Mary MacKillop, zakonnicy, której beatyfikacji dokonał papież Jan Paweł II w 1995 r. Australijscy katolicy mają nadzieję na jej rychłą kanonizację.
Mary McKillop przyszła na świat 15 stycznia 1842 r. w Melbourne. Była najstarszym z ośmiorga dzieci małżeństwa szkockich górali Flory Helen McDonald i Alexandra McKillop. Została ochrzczona 28 lutego tegoż roku przez jednego z pierwszych katolickich księży przybyłych do Australii, a późniejszego biskupa Adelajdy, franciszkanina Geoghegana. W księdze chrztów figuruje jako Mary Helen. Imię Mary nadano jej na życzenie ojca i dla podtrzymania tradycji rodzinnej, Helen natomiast na skutek nalegań babki McKillop. Ojciec Mary przybył do Australii 20 stycznia 1838 r. na statku „Brilliant", którego pokład opuścił w Sydney. Na liście pasażerów przy jego nazwisku zanotowano: 26 lat, dyrektor szkoły, syn farmera Johna McKillop, z hrabstwa Inverness w Szkocji. Matka Mary, Flora, przypłynęła do Melbourne 17 kwietnia 1840 r. na „Glen Huntley". Alexander McKillop miał duże szanse, aby zostać człowiekiem zamożnym. W 1840 r. posiadał bądź dzierżawił sporo ziemi w dorzeczu rzek Merri i Darabin i został licencjonowanym brokerem. Kiedy w połowie tego roku poznał młodszą o dwa lata Florę i zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, przyszłość rysowała się dla nich na tyle jasna, że zdecydowali się pobrać niemalże natychmiast. Ich ślub odbył się 14 lipca 1840 r., a już w październiku zamieszkali w domu kupionym za £700, w którym urodziła się Mary. Dom ten stał na kawałku ziemi graniczącej z Brunswick Street, w dzielnicy Newtown w Melbourne, znanej obecnie jako Fitzroy i był na ówczesne czasy prawie rezydencją. Przez półtora roku McKillopowie czuli się w nim szczęśliwi. Żyli w dostatku. Wyglądało na to, że tak już będzie zawsze. Tymczasem dość szybko popadli w tarapaty. W kwietniu 1842 r. Alexander tak bardzo potrzebował pieniądzy, że sprzedał dom za połowę sumy, jaką wyłożył, aby go kupić. W ciągu dwóch i pół roku stracił ponad £7000 z powodu niewywiązywania się przez innych z płatności. Doprowadziło to do ubóstwa wciąż powiększającej się rodziny McKillop i nieustannej zależności od krewnych. Biorąc pod uwagę częste przeprowadzki, ciągłe zmiany szkół, ich znaczne niekiedy oddalenie od miejsca zamieszkania, stały brak pieniędzy na czesne, trudno się dziwić, że Mary otrzymała niewielkie wykształcenie formalne. Była jednakże bardzo inteligentna i wykorzystywała każdą możliwość, aby uczyć się. W szkołach, do których uczęszczała, jak i na lekcjach udzielanych jej przez ojca. Jako najstarsza z ośmiorga dzieci dość wcześnie zacząć zarabiać na utrzymanie domu. Mając 14 lat podjęła pracę opiekunki do dzieci u rodziny l'Estrange. W wieku 16 lat była już główną żywicielką rodziny. Pracując w Portland, w stanie Wiktoria i Penoli w Południowej Australii jako sprzedawczyni i guwernantka każdego zarobionego pena posyłała matce. Wówczas też odkryła w sobie powołanie do służby na chwałę Boga. Pragnienie pozostania siostrą zakonną wyznała młodemu angielskiemu emigrantowi - księdzu Julianowi Tennisonowi Woods z parafii Penola. Oboje zdawali sobie sprawę z niedostatków i biedy życia emigrantów. Parafia ojca Woodsa liczyła 35000 kilometrów kwadratowych. Na tak ogromnej przestrzeni, gdzie skupiska ludzkie były bardzo od siebie oddalone, dzieci niejednokrotnie nie miały warunków do nauki. Misjonarz zwrócił się więc do Mary, aby zechciała poprowadzić katolicką szkołę w Penoli. Mary miała wówczas 24 lata i była pełna obaw, czy podoła zadaniu, jakiego się podjęła. Czas pokazał, że niepotrzebnie się martwiła. Od Penoli zaczęła się jej „duchowa podróż". Tam 19 marca 1866 r., w dzień świętego Józefa, Mary włożyła na siebie prostą czarną sukienkę na znak poświęcenia się Bogu, a ojciec Woods napisał dla niej regułę, która została zatwierdzona przez biskupa Lawrenca B. Shiela z Adelajdy. W 1867 r. siostra Mary skupiwszy wokół siebie grupę młodych podobnie do niej myślących i czujących kobiet założyła w Południowej Australii Zgromadzenie Sióstr św. Józefa od Najświętszego Serca Pana Jezusa, aby zapewnić możliwość nauki dzieciom z ubogich rodzin, zamieszkałym nieraz w bardzo odległych miejscowościach. W odróżnieniu od zakonnic z tradycyjnych zgromadzeń juzefitki nie mieszkały w klasztorach, a w namiotach i chatach w pobliżu szkół, które zakładały i w których uczyły. Poza nauczniem zajmowały się niesieniem pomocy najbardziej potrzebującym: sierotom, chorym i bezdomnym. Zakładały szkoły nie tylko na terenie Australii, ale także w Nowej Zelandii. Przeciwko działaniom Mary McKillop zaczął występować konserwatywny odłam Kościoła kat. Po dyspucie diecezjalnej biskup Diecezji Adelajdzkiej Lawrence B. Sheil rozwiązał józefitki w Adelajdzie i ekskomunikował założycielkę zgromadzenia na pięć miesięcy. Po jej odwołaniu się do Rzymu ekskomunikacja została cofnięta. W 1873 r. Mary sama udała się do Rzymu do papieża Piusa IX i została przez niego oficjalnie uznana za założycielkę Zgromadzenia Józefitek, którego reguły zaadpotowano do warunków życia w Australii. Ale nawet to nie zmieniło stosunku do Mary wielu jej przeciwników. Co więcej odsunęli się od niej niektórzy przyjaciele. Brak lojalności, nieufność i oszczerstwa nie załamały jej jednak. W imię miłości do Boga nadal zakładała szkoły, domy dla bezdomnych i sierot. W 1900 r. Mary McKillop przeniosła się z Adelajdy do Sydney. W dwa lata później podczas pobytu w Nowej Zelandii dostała wylewu i została częściowo sparaliżowana. Powróciła do macierzystego domu jezuitek w North Sydney, gdzie mieszkała aż do śmierci. Zmarła 8 sierpnia 1909 r. Jej ciało złożono w kaplicy Zgromadzenia Sióstr św. Józefa. W chwili śmierci Mary McKillop zgromadzenie juzefitek liczyło już tysiąc sióstr. Dziś jest ich w Australii dwukrotnie więcej. Prowadzą szkoły, pracują wśród uchodźców i Aborygenów.
Aby wynieść kogoś na ołtarze w Kościele kat. i stawiać za wzór, do którego publicznie można się modlić, potrzebne są dowody, że człowiek ten praktykował w sposób heroiczny. W przypadku Mary McKillop za cud uznano to, co stało sie w 1961 r., a dotyczyło chorej na leukemię mieszkanki Sydney. Była już w takim stanie, że lekarze dawali jej zaledwie kilka godzin życia. Rodzina zwróciła się wówczas do juzefitek ze zgromadzenia w North Sydney o modlitwę za umierającą. Za jakiś czas chora w niewytłumaczalny sposób powróciła do zdrowia. Urodziła sześcioro dzieci i do dziś ma się w dobrym zdrowiu. Proces kanoniczny wykazał, że nastąpił drugi cud za wstawiennictwem bł. Mary McKillop, co umożliwia ogłoszenie jej świętą. Akta procesu, po przetłumaczeniu na język włoski, zostaną przesłane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.
Artykuł ten jest skróconą i uaktualnioną wersją tekstu, który ukazał się w „Kurierze Zachodnim" (Perth) nr 95/1995 |