• Forum
  • Darmowe ogÅ‚oszenia
  • O nas
  • About us
  • Kontakt
  • Administracja

 

Menu Melbourne.pl

  • Strona główna
  • Forum
  • Darmowe ogÅ‚oszenia
  • Fotogalerie
  • Linkoteka
  • Informator
  • Kalendarium

RSS

melbourne.pl

Szukaj

...

Kalendarium

  • 18.09.2010 | 09.30
    Konferencja dla nauczycieli
  • 19.09.2010 | 14.00
    Polskie Kwiaty 2010
  • 24.09.2010 - 07.10.2010
    Wystawa fotograficzna Dominika Staszowskiego
  • 25.09.2010 | 14.30
    Wielki Finał AFL
  • 23.10.2010
    Bal Stulecia Harcerstwa
  • 02.11.2010
    Melbourne Cup
  • 27.11.2010
    Andrzejki w Dziupli

Kalendarz

<<  Lipiec 2010  >>
 Ni  Po  Wt  Åšr  Cz  Pi  So 
      1  2  3
  4  5  6  7  8  910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Czytelnia

  • Melbourne
  • Australia
  • Turystyka
  • Studenci i emigracja
  • Imprezy
  • Dzieci i mÅ‚odzież
  • Wywiady
  • Wspomnienia
  • Ludzie stÄ…d

Poradnik

  • Dzieci i przedszkola
  • Prawo jazdy

Felietony i refleksje...

  • Khangurowo
  • Spoc it!

Wiadomości z "Herald Sun"

  • Man injured in house blaze
  • Police road blitz hits louts
  • Killer gunman gets 21 years
  • Teacher's sex shame
  • Minutes to leave in levee crisis

Najnowsze artykuły

  • Plon piÄ™knej podróży - wystawa fotograficzna w Melbourne
  • Zaproszenie na obóz jÄ™zykowy
  • Mikrofon dla wszystkich

Najnowsze posty z forum

  • Preferencje wyborcze Polaków w Australii
  • Preferencje wyborcze Polaków w Australii
  • Preferencje wyborcze Polaków w Australii
  • lot do australii
  • Preferencje wyborcze Polaków w Australii

Newsletter








Designed by:
AR Melbourne portal
Zemsta za mur graniczny Drukuj Email
Wspomnienia - Lucjan Wolanowski
Autor: Lucjan Wolanowski   
Wtorek, 29.01.2008 08:39
Strona 1 z 2
W nieustannym podziwie dla „najwspanialszych kłamstw" Australii — Markowi Twainowi mógłby podać rękę nasz Alek­sander Fredro, gdyby dowiedział się, że Australijczycy wysta­wili jego „Zemstę". Aby nie było nieporozumień, nadmienię od razu, że podobnej obsady ani scenografii nie dałby tej komedii żaden teatr w Polsce. Nikt nie podołałby zresztą kosztom takiej imprezy, która od 1839 roku nie schodzi z afisza...

Inna sprawa, że ani występujące w inscenizacji rządy dwóch stanów Związku Australijskiego, ani spadochroniarze, ani farmerzy, ani inni sta­tyści nie zdają sobie sprawy, że sytuację wymyślił polski kome­diopisarz dawno, dawno temu...

Bitwa, jaka toczy się między stanem Wiktoria a stanem Au­stralia Południowa, może zakasować tradycyjne szlacheckie waśnie o miedzę. A toczy się o słupki graniczne i 54 mile kwa­dratowe morza. W 1834 roku Brytyjczycy postanowili, że granicą będzie 141 stopień długości. W pięć lat potem ustawiono więc słupki graniczne, ale zainteresowane strony zakwestionowały ich dokładność. W 1847 roku Londyn kazał więc wytyczyć gra­nicę ponownie, ale zapobiegliwy rząd Wiktorii podobno za niewielką łapówkę uzyskał „pomyłkę" mierniczych. Australia Południowa zaangażowała zespół fachowców, którzy ustalili, że granica powędrowała prawie o trzy mile na zachód, a więc że Wiktoria zagarnęła prawem kaduka 140 tysięcy hektarów grun­tu. Granica miała więc cofnąć się znów na wschód, ale Wiktoria wyśmiała swych sąsiadów, a w roku 1901 rząd stanu sprzedał 10 tysięcy hektarów spornego gruntu hodowcom i farmerom. Wtedy stan Australia Południowa skierował sprawę do Sądu Najwyższego Australii, domagając się nie tylko zwrotu gruntu, ale i opłacenia podatków oraz wpływów ze sprzedaży uzyska­nych na tych terenach ziemiopłodów od 1850 roku wstecz! Do­stojni sędziowie obradowali dwadzieścia dwa dni i przyznali rację Wiktorii i jej przesuniętej granicy...

Na początku pierwszej wojny światowej Australia Południowa zaskarżyła sąsiadów przed Tajną Przyboczną Radą Królewską w Londynie, a więc przed najwyższą instancją Brytyjskiego Imperium. Nic więc dziwnego, że teraz sędziowie obradowali niemal trzykrotnie dłużej niż ich australijscy koledzy, ale jed­nak po sześćdziesięciu trzech dniach debat — odrzucili roszczenia Australii Południowej.

Aż do marca 1966 roku zacni obywatele stanu Australia Po­łudniowa tłamsili w sobie poczucie krzywdy. Wzięto się za łby z sąsiadami dopiero wtedy, kiedy się okazało, że wybrzeże na granicy między stanami kryje bogactwo nafty. To już nie były żarty, ta nafta ma w najbliższym ćwierćwieczu przynieść 750 milionów dolarów, a że wpływy z tytułu licencji za wydobycie zasilają kasy rządu stanu, więc było się koło czego zakrzątnąć, tym bardziej że jeszcze ze ćwierć miliona dolarów rocznie win­no wpłynąć z podatków pośrednich.

Mając złe doświadczenia z wymiarem sprawiedliwości, Austra­lia Południowa postanowiła postawić sędziów przed faktem do­konanym, to znaczy że znowu wszczęła proces, ale równocześnie „na pniu" sprzedała licencję na wydobycie przybrzeżnej nafty. A zarazem postawiono w stan alarmu płetwonurków, zmobilizo­wano członków aeroklubów z ich sekcjami spadochroniarzy, czekali w pogotowiu ze swymi awionetkami farmerzy, aby siłą odeprzeć zachłannych sąsiadów.


<< Początek < Poprzednia 1 2 Następna > Ostatnie >>

 
(c) 2006-2008 Melbourne.pl

cssandhtml